Wszedłem do autobusu jadącego z centrum miasta na przedmieścia. Ręce miałem w kieszeniach, a w dłoni linijkę. Najtańszą, przezroczystą linijkę. Ściskałem ją z całej siły.
W autobusie było tłoczno. Szukałem wzrokiem dziewczyny, Mary Clarks, wysokiej brunetki, lat 22. wiadomo mi było, że jest ekspedientką w sklepie z butami. Szukałem jej wzrokiem po całym autobusie; stare babcie, młodzież wracająca ze szkoły, bizmesmani. Wreszcie ją wypatrzyłem. Była bardzo ładna; miała lśniące, ciężkie, długie loki ; błękitne, duże, bystre oczy i nieskazitelną, bladą cerę. Stała w tłumie trzymając się ręką słupka do którego przyczepiony był kasownik na bilety. Podszedłem do owego kasownika z moim biletem. Kasując go, wsunąłem linijkę do jej dłoni. Mary wstrzymała na chwilę oddech.
-Trzymaj.- szepnąłem jej do ucha
Odwróciła się i badała mnie wzrokiem.
-Andrew, nie musisz się przedstawiać.- mówiłem dalej tajemniczym, seksownie niskim głosem.
-O co ci chodzi? Po co mi ta linijka?- zapytała również zniżonym do szeptu głosem.
-Ściśnij ją i odmierz 22 centymetry.- odpowiadam z nonaszalckim uśmiechem na twarzy. Przeniosłem wzrok z jej twarzy na ludzi wokół. Zaraz przystanek.
-Czy chodzi o to o czym myślę?- zapytała z nutą żądzy. Spojrzała mi w oczy. Czułem jej przyśpieszone bicie serca, a zapach jej podniecenia unosił się w powietrzu.
-Nie mała.- autobus się zatrzymał i ludzie zaczęli wychodzić. Zrobiłem krok w kierunku drzwi. -Taka długa jest moja stopa.
Poszedłem razem z innymi ludźmi na przystanek. Nie oglądałem się. Czułem jej ciekawski wzrok na swoich plecach. Jedyne co o mnie wiedziała to to, że mam na imię Andrew, a moja stopa ma 22 centymetry.
Mary's POV
Andrew wyszedł z autobusu, a chwilę potem drzwi się zamknęły. Podbiegłam do okna, aby ostatni raz zobaczyć właściciela linijki. Czułam jak ciepła fala pożądania przeszywała moje ciało.
Gdy wróciłam do mieszkania nie mogłam pozbyć się myśli o jego tajemniczych, stalowych oczach, kruczoczarnych, zmierzwionych włosach, drogim płaszczu i o niskim głosie.
W nagłym przypływie emocji widziałam jego usta kierujące się ku mojej szyji. Przyśpieszony oddech, twarz Andrew. Stalowe oczy przeszywające na wskroś. "Nie mała" cały czas rozbrzmiewało mi w uszach. Ręka sięgnęła do magnetofonu puszczając Janis Joplin.
Po godzinie padłam na łóżko. Czuję silne uczucie, które zaczęłam żywić do właściciela linijki. Po godzinie zasnęłam przytulając się do poduszki.
W sobotę następnego tygodnia postanowiłam przeprosić moje pędzle, płótna i farby i maluję twarz Andrew. Przez jedenaście dni miałam ze sobą linijkę non stop. W sklepie, w pracy, pod prysznicem- zawsze.
Malując jego kruczoczarne włosy, przypadkiem potrąciłam farbę, która zalała mój telefon, szkic Andrew i linijkę. Wtedy zauważyłam litery zapisane woskiem na linijce. Szybko przepisałam słowa, które były zapisane w obcym języku. Potem uratowałam telefon i wzięłam się do tłumaczenia słów. Okazało się, że jest to zapisany numer telefonu po łacinie. Zadzwoniłam na numer oczekując wspaniałego głosu należącego do Andrew.
-Halo?- odezwał się niski głos
-Andrew?- zapytałam
Chwila ciszy.
-Tak, Mary jak sądzę?
-Tak. Andrew... Czy moglibyśmy się spotkać dziś wieczorem?
-Nie mam nic w planach.
-O której?
-21. w klubie nocnym "Midnight Drink" w centrum. Kojarzysz?
-Tak, niedaleko pracuję.
-Będę siedział przy barze, bądź punktualnie.
-Pa.
-Pa.
Odłożyłam telefon. Spotkam się z mężczyzną, o którym ciągle myślę jeszcze dziś.
Sprzątnęłam sztalugi i ztarłam farbę z podłogi. Do 21 jeszcze 5 godzin. Zakręciłam włosy na wałki, przygotowałam moją ulubioną sukienkę "małą, czarną" i zrobiłam sobie makijaż. Autobus miałam o 20:26, więc musiałam być gotowa o 20:00. Jeszcze 2 godziny.
Gdy byłam gotowa, założyłam moje ulubione szpilki i założyłam płaszcz z futrem z lisa. Zamknęłam dokładnie mieszkanie i poszłam na przystanek. O 20:54 byłam w centrum, a o 20:59 weszłam do klubu.
Rozejrzałam się. Dym papierosów i zapach alkoholu unosił się wszędzie. Poszłam w stronę baru. "Jeszcze go nie ma" pomyślałam i zagryzłam wargę. Usiadłam przy barze oczekując Andrew.
R's POV
Podszedłem od tyłu do Mary Clarkson. Zasłoniłem jej usta. Chwyciłem ją na ręce i zaniosłem do piwnicy klubu nocnego. Zamknąłem drzwi na klucz, a dziewczynę położyłem na ziemi. Odciąłem jej głowę i schowałem do pudła. Ciało schowałem w szafie i wyszedłem z klubu nocnego wraz z pudełkiem. W ciemnej uliczce czekał Andrew.
-Świetna robota, R.
Przekazałem mu pudło.
-Wyjątkowo ładną dziewczynę wybrałeś.-powiedziałem głosem, którym chwali się nowe buty kolegi.-Masz już następną na oku?
-Tak.- uśmiechnął się sadystycznie Andrew, a jego oczy zalśniły czerwienią-Już mam.

