Nie mogła zasnąć. To było silniejsze od niej.
Wstała i weszła do łazienki. Spojrzała na zaczerwienione od zmęczenia oczy odznaczające się swą barwą wśród gąszczu białych kosmyków. Przebrała się w czarne rurki i czarną koszulkę na ramiączka. Sięgnęła do najniższej szuflady. Wyciągnęła suszarkę i grzebienie, wyjęła drugie dno z szuflady i chwyciła srebrny sztylet z dwoma fioletowymi kamieniami.
Zawiązała glany i zarzuciła dżinsową kurtkę z kapturem. Szukała jakiegoś pijanego mężczyzny, czy samotnej kobiety. Nie zwracała już uwagi na swoją ofiarę. Ważna była krew.
Szła pewnym krokiem w stronę parku miejskiego, gdzie najczęściej znajdowała pijane osoby. Przechodząc z ostatkiem nadziei wokół jeziora, zauważyła mężczyznę śpiącego na ławce. Jej oczy gwałtownie się otworzyły a usta przybrały kształt psychopatycznego uśmiechu. Podeszła cicho od tyłu do mężczyzny i poderżnęła mu gardło. Zaśmiała się cicho. Uspokoiła wreszcie swoją potrzebę widoku krwi. Uwielbiała to. Po srebrnym narzędziu zbrodni ściekała czerwona krew mężczyzny. Oblizując sztylet, parę kropel krwi skapnęło na jej śnieżnobiałe włosy. Odcięła mężczyźnie palec i położyła go obok ręki mężczyzny.
Uspokoiwszy swoje uzależnienie wróciła do mieszkania pod osłoną nocy.
"To już 6. ofiara"
~~~
Dzień później w miejscowej gazecie wspomniano o tajemniczym zabójstwie mężczyzny nożem. Aiko zgniotła gazetę i wyrzuciła do kosza. Zaparzyła zieloną herbatę i usiadła na kanapie pod kocem. Mężczyzna nie siedział jej na sumieniu, więc żyła tak, jakby nic się nie stało.
W mediach nazywano ją Lived. Wiadomo było że to jedna osoba zabija, bo od sześciu dni ginęły przypadkowe osoby , a potem odcinanano im po jednym palcu. To był jej znak rozpoznawczy.
Nagle poczuła to samo uczucie co dzisiejszej nocy. Niepochamowana rządza krwi. Wpadła do łazienki i spojrzała w swoje odbicie w lustrze. Wielkie oczy ze zmniejszonymi źrenicami jak zawsze odznaczały się na bladej skórze. Długie rzęsy przysłoniły na chwilę błękitne tęczówki i Aiko westchnęła.
Wiedziała, że nie może tak dłużej robić.
Wiedziała, że jest psychopatką.
Wiedziała, że nikt jej nie może pomóc.
Wiedziała, co zrobi.
Założyła swoje ciężkie, zabłocone glany z drobnymi plamkami krwi z wczorajszej nocy i założyła dżinsową kurtkę. Chwyciła srebrny nóż i wyszła z mieszkania dokładnie je zamykając. Tej nocy była cudowna pełnia.
Aiko szła w stronę tego samego parku miejskiego. Pokonała tę samą trasę co wczoraj. Podeszła do brzegu jeziora. Spojrzała na srebrny Księżyc na czarnym niebie. Słyszała tylko głuchą ciszę.
Białowłosa usiadła nad brzegiem spokojnej tafli jeziora spoglądając na odbijający się w niej Księżyc w pełni. Pochyliła się nad wodą wpatrując się w odbicie swojej kruchej jak porcelana twarzy. Położyła się na trawie i wbiła sobie sztylet w brzuch. Zaczęła się śmiać. Spojrzała na swój zakrwawiony brzuch, co spowodowało u niej jeszcze większy śmiech. Po paru chwilach zamknęła oczy, a jej tajemnicza dusza wyleciała z bladego ciała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz